Denar i Gość z Indonezji

parafia 24 września 2017

Życie parafii koncentruje się w wielu grupach: we wspólnotach modlitewnych, liturgicznych, charytatywnych, kulturalnych, sportowych. Każdy może w nich znaleźć miejsce dla rozszerzenia swoich zainteresowań, a także dla pogłębienia wiary. Ale wszystko, co dzieje się w parafii, ma prowadzić ku „ołtarzowi”. Życie wspólnot działających w parafii — zarówno tych związanych bezpośrednio z liturgią, katechezą czy modlitwą, jak też i tych, które promują kulturę czy sport — jest prawdziwie owocne, budujące człowieka, gdy w ostatecznym rozrachunku przybliża go do Chrystusa i włącza aktywnie w życie parafii.

Dziś gościliśmy u nas Gościa z Indonezji: ks. Adiego.

Słowo Boże przyniosło nam dziś przypowieść o gospodarzu najmującym o różnych porach pracowników do winnicy. Często budzi ona zdziwienie i nawet zgorszenie tych, którzy pobieżnie próbują uchwycić sens wypowiedzi Pana Jezusa.

Jezus opowiedział nam przypowieść, czyli zmyślone opowiadanie przy pomocy którego chce nam powiedzieć coś o Królestwie Bożym – już tym tutaj w NA ZIEMI, jeszcze niezrealizowanym w pełni, i tym tam w WIECZNOŚCI. 
Pierwszym odruchem naszej myśli może być zdziwienie czy nawet oburzenie, że zachowanie gospodarza winnicy jest niesprawiedliwe. Bo przecież większe wynagrodzenie należy się za większą pracę. 
A może ta przypowieść nie jest o pracy? I nie jest też o wynagrodzeniu. 
Może Pan Jezus chce nam powiedzieć, że bardziej się liczy to, kim jesteś niż to, co robisz? Jesteś zaproszonym przez Boga do dzielenia życia w Nim już teraz i w wieczności. I zaproszeni są wszyscy ludzie, bez względu na przynależność rasową czy religijną, wiek, wykształcenie i wiele innych kategorii, które wprowadziliśmy do relacji społecznych. My właśnie tak łatwo i szybko wprowadzamy podziały między ludźmi, i co więcej, natychmiast dokonujemy wartościowania i oceniania innych
Być może ta przypowieść jest o tym, że w Królestwie Bożym nie ma podziałów; że jest równość.

Fot. Sympatyczne ewangelizatorki ze scholki przed Mszą św.

Denar był wówczas normalną zapłatą za dzień pracy. Ci, którzy pracowali cały dzień, dostali właściwą zapłatę. A skoro dostali dobrą zapłatę, to dlaczego domagają się, by inni dostali mniej? Czy to nie jest złośliwość? A może kryje się w tym przekonanie, że ja bardziej na coś zasługuję niż inny człowiek? Ludziom spełniającym religijne praktyki grozi infantylne przekonanie, że mają więcej zasług przed Bogiem, i to oni właśnie powinni od Boga otrzymać więcej miłości i życzliwości. Ale Pan Bóg nie umie chyba kochać bardziej i mniej. 
Z doświadczenia wiemy, że więcej miłości potrzebują właśnie ci, którzy sami mało kochają, bo dotychczas mało miłości otrzymali od ludzi.

„Moje myśli nie są myślami waszymi” – niech te słowa z księgi proroka Izajasza w pierwszym czytaniu kołatają się w naszych głowach przybliżając nas do rozumienia Bożej miłości.